Nowojorskie SoHo, czyli artyści i drożyzna

SoHo w Nowym Jorku.
SoHo w Nowym Jorku. Archiwum własne.
W mojej opinii SoHo jest dzielnicą, która definiuje cały Nowy Jork. Z jednej strony awangardowa i artystyczna, z drugiej strony industrialna i zakorzeniona w historii.

Nazwa SoHo to po prostu skrót od South of Houston Street, czyli: na południe od ulicy Houston. SoHo to dzielnica, obejmująca zaledwie kilka przecznic – ale mimo że jest ona niewielka, to jest jednocześnie bardzo charakterystyczna.

SoHo to miejsce słynące z tzw. cast-iron buildings, czyli budynków ze zdobieniami wykonanymi z żeliwa, pochodzące z połowy XIX wieku. To właśnie te budynki, obecnie traktowane jako zabytki, są jednym z czynników budujących unikatowy charakter Nowego Jorku (więcej zdjęć z SoHo znajdziecie TUTAJ).

SoHo to jednak nie tylko budynki, ale także ludzie, którzy też (podobno) są tu charakterystyczni. Jest to bowiem dzielnica artystyczna, awangardowa, pełna galerii sztuki. Jednocześnie nie brakuje tu sklepów znanych i drogich marek, a także relatywnie drogich piekarni czy delikatesów.

SoHo nie jest więc miejscem przymierających głodem artystów, próbujących przebić się ze swoimi dziełami do szerszego grona odbiorców. Jest to raczej miejsce tych, którym już to się udało.



W samym sercu SoHo mieści się jedno z najdziwniejszych miejsc Nowego Jorku, które jednocześnie jest… a jakże, awangardowym dziełem sztuki. Chodzi mi o The New York Earth Room, czyli instalację artysty Waltera de Maria. Jest to po prostu pokój wypełniony ziemią, ukryty w jednej z kamienic na Wooster Street.

Gdy przeczytałam o The Earth Room, to stwierdziłam, że muszę zobaczyć to dziwadło na własne oczy. Dodatkowo przekonał mnie fakt, że instalacja ta bynajmniej nie jest tylko efektem przelotnej mody – nie jest jednym z tych “dziełek sztuki”, które pojawiają się i znikają po paru miesiącach, kiedy dany artysta przestaje być modny. Wręcz przeciwnie. The Earth Room jest obecny na Wooster Street już od 1977 roku – to miejsce wpisuje się więc w charakter tego artystycznego skrawka Manhattanu już od niemal 40 lat.

Okazało się, że owo dzieło sztuki mieści się w niewyróżniającej się kamieniczce. Aby je zobaczyć, niepotrzebny jest żaden bilet wstępu – trzeba natomiast wspiąć się po stromych i wąskich schodkach, u szczytu których wita nas opiekun tej specyficznej wystawy.


Wygląd instalacji nie robi wrażenia. Ot, pokój wypełniony ziemią. Większe wrażenie niż widok samej instalacji robi jej zapach: w tym miejscu naprawdę czuć specyficzną ziemistą woń. Dla niektórych ludzi to właśnie ona jest atutem tego miejsca, bo pozwala na oderwanie się od zgiełku ulic Manhattanu. Ja jednak miałam mieszane uczucia – dla mnie osobiście przebywanie w ciemnym pokoju wypełnionym ziemią to żaden odpoczynek…

Jeśli będziecie kiedyś w SoHo, to sami przekonacie się, czy taki rodzaj sztuki do was przemawia. Niezależnie od tego, czy wstąpicie do ziemistego pokoju, polecam wam po prostu spacer po tej części Manhattanu. SoHo to bowiem jedna z tych dzielnic, które definiują charakter Nowego Jorku. Tu naprawdę historia miesza się z nowoczesnością. To miejsce, gdzie można posilić i ciało, i duszę.
Trwa ładowanie komentarzy...