O autorze
Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w Domu Maklerskim BOŚ, wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu TREND. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz. Swoje dwie największe pasje - finanse i podróże - łączy na blogu D-TOUR

Harry Potter i portugalskie inspiracje

Gryfy na fontannie przed uniwersytetem w Porto.
Gryfy na fontannie przed uniwersytetem w Porto. Archiwum własne.
J.K. Rowling pokonała drogę od życia z zasiłków do zarabiania milionów w zaledwie kilka lat. I chociaż do zagorzałej potteromaniaczki jest mi daleko, to z zaciekawieniem przeczytałam o tym, że słynna książkowa saga ma swoje początki w Portugalii. To będzie krótki wpis o inspiracji.

Joanne Rowling, znana szerzej jako J.K. Rowling, stała się znana na całym świecie po tym, jak popularność zdobyła seria jej książek o Harrym Potterze. Pełna magii saga przyniosła jej nie tylko sławę, ale i ogromne pieniądze. Dzisiaj J.K. Rowling znajduje się na liście najbogatszych kobiet na świecie według Forbes’a (wyprzedza nawet królową angielską!) oraz jest najpoczytniejszą żyjącą pisarką w Wielkiej Brytanii. Jednak 20 lat temu, gdy powstawała pierwsza książka z serii, Harry Potter i Kamień Filozoficzny, jej życie wyglądało zupełnie inaczej.



Niewiele osób kojarzy, że niedługo po ukończeniu studiów, Rowling wyjechała do portugalskiej miejscowości Porto, by uczyć tam języka angielskiego. Tam przeżyła krótkie małżeństwo, zakończone burzliwym rozwodem i samotnym macierzyństwem. To trudne doświadczenie poskutkowało zdiagnozowaniem u niej depresji oraz, jak twierdzą mieszkańcy Porto, koniecznością dorabiania na sprzątaniu mieszkań.

I to właśnie wtedy, gdy życie Rowling jej samej wydawało się beznadziejne, zaczęła pisać sagę o małym czarodzieju. Inspirację czerpała z tego, co widziała dookoła, a więc z obserwacji codziennego życia w Porto. Podobno nazwa Gryffindor pochodzi od gryfów (ang. griffin) na fontannie przed uniwersytetem w Porto. Z kolei charakterystyczne okrycia wierzchnie noszone przez studentów uniwersytetu w Porto zainspirowały Rowling do “ubrania” uczniów fikcyjnego Hogwartu w peleryny (zdjęcia można zobaczyć TUTAJ)

J.K. Rowling swoją pierwszą książkę o Harrym Potterze pisała głównie w kawiarenkach. Jedną z nich była ta umiejscowiona w księgarni Lello. W budynku tym znajdują się charakterystyczne schody, na których rzekomo kręcono część filmowej sagi o Harrym Potterze. Obecnie księgarnia Lello jest miejscem pielgrzymek fanów książek J.K. Rowling – co więcej, trzeba nawet kupić bilet, aby do niej wejść!

Prawdopodobnie gdybym była wierną fanką książek o Harrym Potterze, to dostrzegłabym więcej powiązań tej słynnej sagi z atmosferą Porto. A tymczasem piszę o tym, bo opis tego pięknego portugalskiego miasta wydał mi się świetną okazją do przypomnienia wam historii J.K. Rowling, która brzmi jak scenariusz z bajki.

Spojrzenie na życie tej pisarki przypomina mi, że w życiu nigdy nic nie wiadomo i że czasem trudna sytuacja mobilizuje nas do najlepszych pomysłów i decyzji. Podobne odczucia wywołuje we mnie słynna przemowa Steve’a Jobsa na Uniwersytecie Stanforda, w której były szef Apple przekonuje, że czasem trudno połączyć punkty w całość patrząc w przyszłość, ale później wszystko staje się jasne.

Zresztą, ta przemowa jest genialna w swej prostocie, więc jeśli nigdy jej nie słyszeliście, to polecam to zrobić. To świetna inspiracja do tego, by w życiu po prostu robić swoje.

Trwa ładowanie komentarzy...