Niewiele osób kojarzy, że niedługo po ukończeniu studiów, Rowling wyjechała do portugalskiej miejscowości Porto, by uczyć tam języka angielskiego. Tam przeżyła krótkie małżeństwo, zakończone burzliwym rozwodem i samotnym macierzyństwem. To trudne doświadczenie poskutkowało zdiagnozowaniem u niej depresji oraz, jak twierdzą mieszkańcy Porto, koniecznością dorabiania na sprzątaniu mieszkań.
I to właśnie wtedy, gdy życie Rowling jej samej wydawało się beznadziejne, zaczęła pisać sagę o małym czarodzieju. Inspirację czerpała z tego, co widziała dookoła, a więc z obserwacji codziennego życia w Porto. Podobno nazwa Gryffindor pochodzi od gryfów (ang. griffin) na fontannie przed uniwersytetem w Porto. Z kolei charakterystyczne okrycia wierzchnie noszone przez studentów uniwersytetu w Porto zainspirowały Rowling do “ubrania” uczniów fikcyjnego Hogwartu w peleryny (zdjęcia można zobaczyć TUTAJ)
J.K. Rowling swoją pierwszą książkę o Harrym Potterze pisała głównie w kawiarenkach. Jedną z nich była ta umiejscowiona w księgarni Lello. W budynku tym znajdują się charakterystyczne schody, na których rzekomo kręcono część filmowej sagi o Harrym Potterze. Obecnie księgarnia Lello jest miejscem pielgrzymek fanów książek J.K. Rowling – co więcej, trzeba nawet kupić bilet, aby do niej wejść!
Prawdopodobnie gdybym była wierną fanką książek o Harrym Potterze, to dostrzegłabym więcej powiązań tej słynnej sagi z atmosferą Porto. A tymczasem piszę o tym, bo opis tego pięknego portugalskiego miasta wydał mi się świetną okazją do przypomnienia wam historii J.K. Rowling, która brzmi jak scenariusz z bajki.
Spojrzenie na życie tej pisarki przypomina mi, że w życiu nigdy nic nie wiadomo i że czasem trudna sytuacja mobilizuje nas do najlepszych pomysłów i decyzji. Podobne odczucia wywołuje we mnie słynna przemowa Steve’a Jobsa na Uniwersytecie Stanforda, w której były szef Apple przekonuje, że czasem trudno połączyć punkty w całość patrząc w przyszłość, ale później wszystko staje się jasne.
Zresztą, ta przemowa jest genialna w swej prostocie, więc jeśli nigdy jej nie słyszeliście, to polecam to zrobić. To świetna inspiracja do tego, by w życiu po prostu robić swoje.
