O autorze
Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w Domu Maklerskim BOŚ, wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu TREND. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz. Swoje dwie największe pasje - finanse i podróże - łączy na blogu D-TOUR

Gdańsk poza sezonem

Neptun na gdańskim Głównym Mieście.
Neptun na gdańskim Głównym Mieście. Archiwum własne.
To był nietypowy spacer po gdańskim Głównym Mieście. Nietypowy, bo bez tłumów, w których zawsze musiałam się rozpychać łokciami. Gdańsk poza sezonem jest jeszcze przyjemniejszy niż zwykle.

Tak się złożyło, że ostatnio praca zawodowa gna mnie po całej Polsce. Wczoraj trafiłam do Gdańska. Oczywiście moim głównym zadaniem było wygłoszenie wykładu na konferencji dotyczącej surowców - ale nie zmienia to faktu, że przy okazji miałam możliwość przespacerowania się po Gdańsku.

Gdańsk zawsze mi się podobał. Fakt, że Główne Miasto jest przepiękne i pełne kolorowych kamieniczek, ma tu drugorzędne znaczenie. Istotniejsze jest dla mnie to, że Gdańsk, będąc dużym miastem, wciąż ma charakterystyczną, nadmorską atmosferę (tekst ze zdjęciami publikuję TUTAJ). Jak zobaczyłam mewy, to poczułam się tak, jakbym była na wakacjach.

Gdańsk jest dla mnie także o tyle ciekawy, że jest to zupełnie inne miejsce od Podkarpacia, na którym się wychowywałam i od Warszawy, w której od dłuższego czasu mieszkam. Oprócz samego morza, egzotyką są dla mnie szczególnie dwie rzeczy: po pierwsze, charakterystyczne poniemieckie zabudowania, a po drugie to, że zamiast "tak" mówi się tu "jo" ;) Zresztą, nawet poza sezonem słychać tu też często język niemiecki.

Gdańsk jest miastem popularnym wśród turystów, dlatego na ogół Główne Miasto kojarzy mi się także z tłumami ludzi. Ale tym razem było inaczej - i bardzo dobrze. Największą zaletą przebywania w danym mieście poza sezonem i w środku dnia jest święty spokój. Gdy mieszkańcy są w szkole lub pracy, a turyści wybierają zamiast Gdańska Wyspy Kanaryjskie, w końcu można pospacerować po Starym Mieście, nie rozpychając się łokciami.

Ewenementem były dla mnie pustki przy słynnym posągu Neptuna. Na ogół jest on obklejony turystami, czasem wręcz zalewa go fala dzieci na wycieczkach szkolnych. A tym razem nic. Neptuna obsiadały jedynie szare gołębie.

Jaki z tego wniosek? Jedźcie do Gdańska poza sezonem. Może i jest wtedy zimniej, ale brak tłumów to ogromny plus. Bo właśnie wtedy widzimy miasto takie, jakim widzą go jego mieszkańcy.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...