O autorze
Finansistka i przedsiębiorca. Analityk rynków surowcowych w Domu Maklerskim BOŚ, wydawca i redaktor naczelna magazynu o inwestowaniu TREND. Regularnie wypowiada się w mediach na tematy związane z rynkami finansowymi. Pasjonatka podróży i poznawania świata, certyfikowany nurek i żeglarz. Swoje dwie największe pasje - finanse i podróże - łączy na blogu D-TOUR

Gaz, prąd i benzyna za darmo? Tam to możliwe.

Palący się non stop gaz na kuchence w turkmeńskim domu – w końcu nie trzeba za niego płacić.
Palący się non stop gaz na kuchence w turkmeńskim domu – w końcu nie trzeba za niego płacić. Źródło: Archiwum własne.
Kraje posiadające duże złoża surowców energetycznych mają jedną podstawową zaletę: na ogół energia jest w nich bardzo tania. Turkmenistan poszedł o krok dalej – za gaz, prąd czy benzynę nie trzeba tam płacić wcale.

Ceny ropy naftowej na świecie spadają, ale to i tak nie zmienia faktu, że energia w Polsce najtańsza nie jest. To samo można powiedzieć o paliwach, na których ceny narzeka pewnie każdy kierowca, jakiego spotkałam.

Gdzie więc można natknąć się na taką sielankę w postaci darmowego prądu, gazu i benzyny? W kraju, który stanowi dla mnie niekończące się źródło inspiracji – Turkmenistanie.

Zasoby gazu w Turkmenistanie są jednymi z największych na świecie. W rezultacie, każdy obywatel tego kraju może korzystać z niego za darmo. W praktyce wygląda to czasem komicznie. Wyobraźcie sobie, że w wielu domach gaz na kuchence pali się non-stop… dlaczego? Bo gaz jest za darmo, ale zapałki trzeba już kupić.

Chociaż można to nazwać marnotrawstwem gazu, to dla Turkmenów jest to czysty rachunek ekonomiczny.


Kolejny ciekawy przykład to darmowa benzyna. Każdy Turkmen, który kupi sobie samochód, otrzymuje talony na kilkaset litrów paliwa do wykorzystania przez pół roku na dowolnej krajowej stacji paliw. Potem regularnie otrzymuje kolejne pule talonów na benzynę.

A co jeśli jakiś kierowca wykorzysta już całą pulę talonów na dany okres? Wtedy musi sobie kupić benzynę za – uwaga – około 0,20 USD za litr. Oznacza to, że może on wypełnić bak za kilkanaście dolarów. Jednak taka sytuacja i tak rzadko się zdarza, bowiem Turkmeni praktycznie wcale nie podróżują i większość z nich nie realizuje nawet dostępnej im puli darmowego paliwa.


Turkmeni zdecydowanie nie mogą więc narzekać na to, że chciwy rząd próbuje zedrzeć z nich kasę. Jednak, jak to zazwyczaj bywa, wszystko ma swoją cenę – jeśli nie jawną, to ukrytą. W Turkmenistanie ukrytą ceną tego rządowego rozdawnictwa jest brak wolności słowa i życie w kraju niewielkich możliwości – w którym wszystko jest poukładane tak, jak życzy sobie tego dyktator.

Wydaje się jednak, że większości mieszkańców tego kraju to wcale nie uwiera – bowiem nigdy nie byli oni za granicą i nie poznali innej rzeczywistości. I nawet jeśli swojego życia nie uznają oni za sielankę, z pewnością większości z nich wystarczy taka przyzwoita egzystencja.

Jeśli chcecie więcej poczytać o Turkmenistanie, to zapraszam na mojego bloga D-TOUR.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...